Blog > Komentarze do wpisu
Mechaniczna życia alegoria

No więc tak... Radziej kminił, kminił, aż po raz kolejny rokminił tajemnicę i istotę kolejnej cząstki wszechświata. W każdym razie tak mu się wydaje :D

Otóż, sami jesteśmy silnikiem swojego życia, ale to ludzie nas otaczający pełnią rolę skrzyni biegów - pozwalają nam przekuć siłę w ruch, dzięki nim nie stoimy w miejscu robiąc wokół siebie masę zbędnego hałasu ;) Biegiem pierwszym są nasi rodzice, oni to ukierunkowują nasz rozwój i nasze siły na możliwe najlepsze tory. Tak jak w przypadku samochodu jazda na samej "jedynce" trwa stosunkowo krótko, w miarę nabywania świadomości i poznawania świata już nie tylko rodzice wpływają na nasz "życiowy pęd", pojawiają się koledzy i koleżanki z przedszkola z którymi się porównujemy, których naśladujemy, lub którzy nas naśladują, to nazwałbym Biegiem Drugim, na którym pędzimy wprost czasu późnej podstawówki/początku gimanzjum. Wtedy to zaczynają powstawać poważniejsze porzyjaźnie, coraz bardziej doceniamy posiadanie bliskich ludzi, z którymi nie łączą nas więzy krwi, dzięki ich pomocy wrzucamy trzeci bieg, rozwój i świadomość nabierają tempa! Pędzimy na "trójeczce" aż do czasu, kiedy spośród grona kolegów wykrystalizowują się Przyjaciele - ludzie zaufani, oddani, znający nas niemal na wylot, a dzięki temu potrafiący prawdziwie pomóc - ot i bieg czwarty. Piątym zaś są ci, którymi decydujemy się dzielić resztę życia - ci których kochamy, z którymi zakładamy rodziny.

Nie koniec to wywodu - do tego by być czyimś kolejnym, coraz wyższym biegiem też trzeba dojrzeć.

I tu trafiam w sedno swych przemyśleń - o ile przewspaniałym czwartym biegiem jestem, o tyle jako piąty zacinam się i zgrzytam. Będąc zaś tylko "czwórką" nie da się komfortowo pędzić życiem tak szybko, jak można na piątce...

Zapewne miejscami niespójna owa teoria jest i może dopasowana nieco do sytuacji, ale od tego mam czytelników, by owe luki mi wytknęli ;)

środa, 16 czerwca 2010, zaguoba
Tagi: o sobie

Polecane wpisy

  • Loop

    Nie sądziłem, że doprowadzę po raz kolejny do niemal identycznej sytuacji, kiedy wykańczam kobietę, która mnie kocha. Robię to mimochodem, przy okazji bycia, sw

  • Poranek niedzielny

    Kawa, stare kawałki Budki Suflera, cisza i spokój zamknięte w dźwiękach, myśli kierowane beatem i riffami, zielone stoki, drewno i słońce, wiatr i cisza... Sam

  • W zdrowym ciele zdrowe robale ;)

    A ca! Zacząłem biegać! Biegać, ale nie jakoś fanatycznie, z 2,5 km przebiegłem może z kilometr... Zacząłem, ponieważ potrzebuję choć odrobiny kondycji, by wskra

  • Pierwsze wypociny

    No cześć, jeśli to czytasz to znaczy, że zawędrowałeś daleko wśród kresów internetu. Trudno... moja lub Twoja strata. ten Blog jest dla mnie, o mnie... swoisty

  • Po troszku o ...sobie.

    Okienko "o mnie". Ok. Prościzna. Ale wyświetla się "kim jestem?" No najprostsza odpowiedź człowiekiem...kobietą. Kiepsko postawione pytanie. Jak skomplikować to

Komentarze
2010/06/17 18:32:04
Nie wolno się tak dołować. :) Wiem, że pewnie znam się na tym, jak jeż na matematyce, ale sądzę, że nawet trabanta można przerobić na porsche przy odrobinie cierpliwości, silnej woli i mnóstwa ciężkiej pracy. Nie wiem, czy w czymś pomogłam, ale w każdym razie powodzenia. :))
-
2010/06/18 15:33:57
coś w tym Twoim myśleniu jest...

bo ze mnie to chyba cienki maluch... w którym próbuje się wrzucić piątkę... i za każdym razem jest ostry zgrzyt w skrzyni... więc lepiej sie toczyć na czwóreczce...